poniedziałek, 15 września 2014

Thorgal

Gdyby nie podpis to pewnie by nikt nie rozpoznał ;)


Któregoś pięknego popołudnia skontaktował się ze mną wielki fan Thorgala Aegirssona, Jakub Syty z blogu thorgalverse.blogspot.com . I tenże jegomość zaproponował mi namazanie fan-grafiki z Thorgalem.

Że prędkość pracy mam godną leniwego ślimaka, pewnie i Jakub Syty zapomniał o tym, że mu obiecałem Thorgala Aegirssona. Ale co się odwlecze to nie uciecze.

Thorgala po raz pierwszy przeczytałem mając może 11-12 lat.
Pamiętam, że dostaliśmy nową panią w podstawówce, a ta kazała się każdemu uczniowi przedstawiać.

Jak się nazywasz? Masz brata albo siostrę? Czym się interesujesz?

Ja palnąłem, że czytam komiksy.

Głównie Batmany albo Supermany czy inne -many.
(złote lata 90-te i TM-Semic, dziękuję redakcji wydawnictwa i BatArkowi, że pokazał mi i świat amerykańskich mitów)

Pani zapytała, czy znam Thorgala? Że to dobry komiks i prawie polski - dodała.
Skłamałem, że tak, oczywiście i że jestem wielkim fanem "Torlaga".

Potem zacząłem poszukiwania, co to jest, kto to może mieć i dlaczego ma takie fajne imię.
Thor-gal. ŁAŁ!
Znałem, co prawda jednego Gala. Asteriksa oczywiście. Thora też kojarzyłem z jakiś tam historii z RTLu.
Udało się! Odnalazłem kilka numerów ze ś.p. wydawnictwa Orbita i ... się zakochałem w rysunkach i w świecie Thorgala i jego rodziny. Jego pokręconej genetyce i złych knowaniach ludzi mu niemiłych.
I w Strażniczce Kluczy oczywiście (wiwat komiksy europejskie i brak cenzury)!
Potem jakoś poleciało. Długo szukałem czwartej części przygód Thorgala (spoiler alert) w hAmeryce. Potem posucha. A później historia zaczęła się toczyć na nowo na stronach wydanych przez Egmont.
I tak już zostało.

Rysunki były najbardziej niesamowite. Góry, lasy, mgły. Niesamowite podróże z Dzieckiem Gwiazd na krańce świata albo i jeszcze dalej.
Kurde, Panowie i Panie!
Rosiński to Mistrz. I kropka.

Prawie się posikałem, jak w 1999 roku złożył mi autograf na plakacie z grafiką Błękitnej Zarazy i na Sioban, pierwszej części Skargi Utraconych Ziem.
Teraz mnie nie pytajcie, gdzie jest ten plakat ani gdzie jest komiks Sioban.
Przeprowadzki, machinacje złych ludzi i się pogubiło. Przykro trochę i smuteczek z tym związany odczuwam gdy sobie przypomnę (chlip, chlip).
Ech.
No i spotkałem Pana Jakuba Sytego z Thorgalverse, który zainteresował się tym co robię i jak robię.

Jest mi niezwykle przykro, że tak długo kazałem na siebie czekać (Sprawdziłem! Pierwszy kontakt nawiązaliśmy w końcówce listopada 2013 - wstyd Marcinie, wstyd ogromny!!!).

Mam nadzieję, że grafika przypadnie do gustu jemu i widzom jego blogu.

Rosiński to Mistrz (chyba już to wspominałem) i trudno jest się próbować z jego pracami i dorobkiem jemu podobnych mistrzów kreski.
Ale cóż! Do odważnych świat należy. Ktoś mi kiedyś powiedział, że porównywać się należy tylko do najlepszych.
Tak więc popełniłem tę grafikę.
Wiem, że inne fanarty zgromadzone na Thorgalverse, nie narobią w gacie przed moją wersją Thorgala, ale będzie mi niezwykle miło, i będzie to wielki zaszczyt znaleźć się w takiej gromadzie zacnych Pań i Panów artystów, fanów i twórców.

Z tego miejsca chcę podziękować, Panu Jakubowi, że pochylił się nade mną, niegodnym. Że wyczekał.
Czy umieści ją na swoim blogu? Tego nie wiem. Ale jeżeli tak, to link się pojawi, o tu ....

znaczy o tu .......

Technika.
Jako, że nie mam zdeklarowanej techniki obrazującej co mi się w głowie mąci, toteż na realizację czeka jeszcze Thorgal ala Simon Bisley i może Mike Mignola.
Ta praca została popełniona przy pomocy piórka, zwykłego tuszu, trochę pędzla i innych takich różnych artefaktów.

Tak więc, przedstawiam Państwu, oto on: THORGAL W ŁÓDCE.












Skąd on wraca? Z jakiej przygody? Czy to zwykła burza? Co wiezie w tobołku na dziobie swojej lupiny, smagany biczem zimnych północnych wiatrów?

Na te pytania, drogi czytelniku obrazków, musisz odpowiedzieć sobie sam.

Z serdecznym pozdrowieniem, na Thora i Odyna (i Belenosa)!
Marcin "Chandler0" Medziński





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz